Co może zrobić rodzic, aby pomóc dziecku w trudnym procesie dojrzewania emocjonalnego?

 

1. Budować relację

Niejednokrotnie rodzice, szczególnie mamy, zastanawiają się, dlaczego to właśnie przy nich dzieci mają największe wybuchy złości, histerii, a czasem agresji. To nic innego jak objaw bezpiecznej relacji. Psychologowie stworzyli pojęcie „ufnego przywiązania”, czyli takiej relacji dorosłego z dziećmi, aby stał się on dla nich „bezpieczną bazą”. Rodzice reagujący na płacz dziecka, poświęcający mu uwagę, ale i obserwujący jego intencję i poznający jego wewnętrzny świat, traktując go jako osobną istotę – z troską i miłością, powodują, że czuje się ono „godne miłości i uwagi”, dorasta w przekonaniu, że może liczyć na innych oraz prosić o pomoc. W przyszłości wpływa to na większą odporność psychiczną, gdyż ufna relacja dziecka z dorosłym stymuluje rozwój płatów przedczołowych

 

2. Spojrzeć na siebie krytycznym okiem

Dzieci uczą się w dużej mierze przez przykład, dlatego warto przyglądnąć się własnym reakcjom na stresujące sytuacje. Czy trzaskamy drzwiami? Podnosimy głos? Jeśli tak, możemy mieć pewność, że podobne działania zaobserwujemy u naszej latorośli.

Dodatkowo warto zdać sobie sprawę, że pierwsze próby radzenia sobie z emocjami u dziecka są silnie zależne od emocjonalnych reakcji dorosłego. Dobrze, gdy ten przejmuje emocje dziecka i pomaga mu je załagodzić. To właśnie od reakcji opiekuna, szczególnie na wczesnym etapie życia (niemowlęctwo, małe dziecko) zależy, jak dalej potoczy się emocjonalny wybuch: czy zostanie opanowany, czy podsycony równie emocjonalną reakcją dorosłego.
Nie chodzi tu absolutnie o nieokazywanie emocji. To niemożliwe i grozi niekontrolowanym wybuchem. Jednak świadomi swoich słabości możemy szukać takich rozwiązań, które pokażą naszym dzieciom, jak przeżywać nawet bardzo trudne sytuacje, nie raniąc innych.

3. Reagować w zależności od sytuacji

Agresywne zachowania dziecka zdecydowanie wymagają konkretnej reakcji dorosłego. Nie zgadzamy się na bicie, kopanie i gryzienie. Ważne, aby komunikat był krótki, ale stanowczy. Dzieci mocno reagują na bodźce niewerbalne. Powiedziane słodkim tonem „nie” może zostać zrozumiane opacznie i nie przynieść efektu. W zależności od sytuacji reakcje bywają różne. Nawet porozumienie bez przemocy (NVC) dopuszcza tak zwane obronne użycie siły. Bo gdy maluch wybiega na ulicę, nie ma czasu na empatyczne rozumienie jego potrzeb i dyskutowanie o słuszności takiego posunięcia. Podobnie, gdy zdenerwowany kopie czy bije inne dziecko lub dorosłego. Zatrzymanie ręki czy nogi to nie przemoc, ale brak zgody na zadawanie bólu innemu człowiekowi, wraz z jasnym komunikatem niezgody na takie zachowanie. Często dyskusja w takim momencie nie jest możliwa, pozostanie zatem nazwanie emocji (np. „Jesteś zezłoszczony, bo… lecz nie możesz krzywdzić innej osoby”).

Już od najmłodszych lat można z uważnością wykrywać stresory, które powodują trudne emocje u naszego dziecka. Ich odkrycie, poznanie i odpowiednie reagowanie na ich obecność są kluczem do osiągnięcia samoregulacji, pomagającej w dobrym funkcjonowaniu przez całe życie, nie tylko w dzieciństwie.

4. Nazywać emocje

Tu znów wracamy do faktu, iż łatwiej nam jest towarzyszyć dzieciom w rozwoju motorycznym i poznawczym niż emocjonalnym. W zabawach nazywamy części ciała, uczymy nazw kolejnych przedmiotów, naśladujemy dźwięki wydawane przez zwierzątka czy uczymy posługiwania się nożem i widelcem. Często zapominamy jednak, jak ważna jest umiejętność nazywania emocji. Dzięki wsparciu dorosłego dziecko uczy się określać, a co za tym idzie – prawidłowo reagować na ogarniające je fale emocji. Bo emocje nie są ani dobre, ani złe. Po prostu są. A nazywanie ich pomaga w dobraniu odpowiedniej strategii rozładowania ich i radzenia sobie w trudnych sytuacjach.

5. Zadbać o aktywność fizyczną

Swobodna zabawa i nieskrępowana aktywność fizyczna to narzędzia pomagające w pracy z emocjami. Podobnie jest przecież u dorosłych – aktywność fizyczna pomaga w walce ze stresem i wydziela zbawienne endorfiny. U dzieciaków do rozładowania emocji przydają się też tak zwane siłowanki: bitwy na poduszki, przepychanki, wspólne harce i tańce itp.

6. Zadbać o siebie

Cierpliwość i wydajność rodzica mają swoje granice. Bo choć kocha on swoje dziecko na śmierć i życie, to czasem granice wytrzymałości wydają się być niebezpiecznie blisko. Wspieranie dziecka w rozwoju emocjonalnym bywa bardzo wyczerpujące. Dlatego tak ważne jest zadbanie o siebie, co przy okazji jest dobrym przykładem dla malucha, że o siebie, swój komfort, swoje zdrowie i regenerację należy dbać. Warto czasem znaleźć zmiennika, choćby na chwilę, aby złapać oddech i naładować akumulatory. Dobrze jest mieć swoje strategie na trudne emocje, swoim przykładem pokazać dzieciom, jak sobie z nimi radzić, nie krzywdząc innych.

7. Edukować siebie i najbliższych

Dziś tak dużo wiemy już o funkcjonowaniu ludzkiego mózgu i etapach jego rozwoju, że naprawdę nie trzeba iść utartymi ścieżkami poprzednich pokoleń. Nie dajmy się złapać na haczyk „grzecznych” dzieci, które tresowane różnymi metodami, często przemocowymi, dopasowywały się do oczekiwań dorosłych. Dziś już wiemy, jak budować silną, dobrą i ufną więź. I choć podążanie za potrzebami i fizjologią rozwoju nie zawsze jest łatwą ścieżką, to jednak warto nią podążać, mimo iż zwrot z tej inwestycji może nie nadejść natychmiast, tu i teraz.

Zmiana w podejściu do wychowywania dzieci w ostatnich dziesięcioleciach jest bardzo zauważalna. Obecnie rodzice stawiają bardzo mocny nacisk na harmonijny rozwój, zgodny z naturalnym tempem. Teraz wiemy, że dojrzewanie do przeżywania emocji to proces fizjologiczny, wymagający czasu i troski. Choć nie zawsze takie podejście spotyka się ze zrozumieniem otoczenia – warto! Bo dziecko to drugi człowiek, a nie miniatura dorosłego, uczy się, a nauka to proces, w którym warto mieć cierpliwego i wyrozumiałego towarzysza.

Tekst przygotowany przez Panią Psycholog Dorotę Grobelną- Karkowską.